24 maja 2026 zakończyliśmy II Synod Archidiecezji Wrocławskiej. Był z nami kard. Mario Grech, sekretarz generalny Synodu Biskupów, który zostawił nam ważne przesłanie. Zamieszczamy jego tłumaczenie.
Drodzy Bracia i Siostry, czuję się prawdziwie pobłogosławiony przez Pana, który dzisiaj, w uroczystość Zesłania Ducha Świętego, posłał mnie pomiędzy Was. Nie tylko dlatego, że ten dzień – dla Was, na zakończenie synodu diecezjalnego – jest bardzo znaczącym momentem w życiu Kościoła, lecz także dlatego, że w ciągu zaledwie dwudziestu czterech godzin, odkąd tu jestem, spotkałem żywy Kościół.
Po łacinie mówi się: „ex abundantia cordis os loquitur” („z obfitości serca mówią usta”). Z uwagą śledziłem homilię Waszego Pasterza [księdza arcybiskupa Józefa Kupnego]. I muszę powiedzieć, że nie słyszałem głosu Waszego Pasterza – słyszałem bicie jego serca. Macie szczęście. Powinniście być dumni, że macie Pasterza, który ma synodalne serce. Dziękuję Tobie, Ekscelencjo, drogi Bracie, dziękuję Wam, dziękuję Twoim biskupom pomocniczym, kapłanom, którzy są Twoimi najbliższymi współpracownikami, ale i całemu Ludowi Bożemu. Nie ma bowiem Kościoła bez pasterza, pasterz zaś istnieje, dlatego że istnieje owczarnia.
A zatem, Bracia i Siostry, Kościół synodalny jest Kościołem słuchania. Kościołem, w którym wszyscy słuchają wszystkich, aby móc rozpoznać to, co Duch mówi do Kościołów. Ale to słuchanie nie jest zobowiązaniem przejściowym – to znaczy: zakończyliście, zamknęliście synod, dokonało się szerokie słuchanie i teraz wszystko skończone. Słuchanie jest ciągłym zadaniem dla każdego Kościoła, dla każdej diecezji. Dlatego w naszych wspólnotach kościelnych to nieustanne słuchanie powinno przekładać się na przezwyciężanie postawy: „zawsze tak się robiło”. Odnowa Kościoła bierze się właśnie z tworzenia przestrzeni, gdzie wszyscy, także ci, którzy czują się zmarginalizowani – ludzie młodzi, ci, których określamy jako osoby w sytuacjach „nieregularnych”, a nawet niewierzący – mogą znaleźć miejsce.
Jak powiedział Wasz Pasterz, teraz, na zakończenie tego synodu, jest praca do wykonania. Ale wprowadzanie w życie synodu nie będzie polegało po prostu na powierzaniu świeckim innych zadań. Będzie chodziło raczej o uznanie godności chrzcielnej, to znaczy o przyjęcie nowego spojrzenia na lud ochrzczonych. I w konsekwencji tego Kościół lokalny, Wasz Kościół, powinien stopniowo przechodzić od modelu piramidy do modelu wielościanu, w którym biskup – i odpowiednio kapłani – nie są absolutnymi menedżerami, ale facylitatorami zaangażowanymi w sprzyjanie wyrażaniu się wszystkich mężczyzn i kobiet, we wprowadzanie w życie posług oraz w rozpoznawanie charyzmatów.
Tutaj potrzebne jest też pytanie o posługiwanie świeckich. Każda diecezja, również Wasza, powołana jest do postawienia na posługi chrzcielne. Synod – synod całego Kościoła, ale i Wasz synod – zachęca nas nie tylko do dowartościowania posług już istniejących: posługi lektora, akolity, katechisty, lecz także do rozeznawania, jakie inne posługi mogą zostać wprowadzone. I nie tylko w sensie delegowania świeckim, lecz także w sensie „przywracania” – przywracania ochrzczonym tego, co pierwotnie należy do odpowiedzialności każdego ochrzczonego.
Wczoraj, podczas wigilii Pięćdziesiątnicy, przypomnieliśmy sobie, że prawdziwym protagonistą życia Kościoła jest Duch Święty. To Duch Święty prowadzi Kościół, odnawia go, zawsze wypycha poza granice jego zabezpieczeń. I tak jak w dniu Pięćdziesiątnicy – owym pierwszym „dniu diecezjalnym”, w którym Duch zrodził Kościół misyjny, zdolny przemawiać do wszystkich ludów i wychodzić ku peryferiom – tak i dzisiaj działa On nadal z mocą pośród Was.
Teraz, gdy rozpoczynacie nową fazę procesu synodalnego – fazę wdrożenia – pozwólcie, pozwólcie, aby Duch Święty Was poprzedzał i Wam towarzyszył. Pozwólcie, aby przez Was Duch Święty odnowił wspólnotę kościelną, oczyścił ją z tego, co ją obciąża, uczynił ją bardziej wolną, bardziej braterską, bardziej zdolną do słuchania i rozeznawania. Pozwólcie, aby Duch wzbogacał ten Kościół swoimi darami, swoimi charyzmatami, aby każdy mógł ofiarować to, co otrzymał, i abyście wszyscy razem mogli budować Kościół, który nie żyje dla siebie samego, lecz dla Królestwa. W ten sposób, ulegli Jego działaniu, będziecie mogli przyczynić się do odtworzenia świata nadającego się do zamieszkania przez ludzi – świata, w którym godność każdej osoby jest strzeżona, sprawiedliwość jest realizowana, pokój jest pożądany i budowany, a nadzieja nigdy nie gaśnie. Bo tam, gdzie Duch wieje, zawsze rodzi się coś nowego, coś bardziej ludzkiego, a równocześnie bardziej Bożego.
W zeszły poniedziałek byłem u Ojca Świętego i powiedziałem papieżowi Leonowi, że chcę do Was przyjechać. Ojciec Święty poprosił mnie, abym przyniósł Wam jego ojcowskie błogosławieństwo. A gdy jutro powrócę, opowiem mu o tym pięknym doświadczeniu, które tu z Wami przeżyłem.
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.
Zdjęcie: Kamil Kłak